W czwartek, 2 maja, odbyła się kolejna zbiórka podpisów na wrocławskim rynku. Pikiety są bardzo emocjonujące, do tej pory na każdej (a było ich 4) dochodziło do próby zakłócenia zgromadzenia.

Na początku pikiety pewien mężczyzna wyrwał wolontariuszowi poradnik „Jak powstrzymać pedofila”, rzucił go na ziemie, podeptał i oddalił się. Został zatrzymany przez policję.

Następnie aktywiści partii Wiosna, którzy mieli swoje zgromadzenie ok. 30 metrów od nas, nagle przybliżyli się, zaczęli agitować i wykrzykiwać hasła przez megafon tuż obok nas. Po kilkudziesięciu minutach przyjechał Robert Biedroń z towarzystwem, którzy również przybliżyli się do osób zbierających podpisy. Rozeszli się po kilkunastu minutach.

Podeszła do nas też młoda osoba, podającą się za studentkę seksuologii. Broniła standardów WHO. Inny mężczyzna myślał, że takie właśnie standardy bronią dzieci przed pedofilią. A tak nie jest. Te osoby nie rozumieją, że najlepiej obronić dzieci przez ochronę w nich naturalnej bariery intymności, skromności i wstydu, oraz że powinniśmy ujarzmiać swoje pożądliwości, a nie im się poddawać. Często ofiarami pedofilów padają te dzieci, które tę barierę mają zaburzoną, które nie widzą zagrożeń w nieprzyzwoitym zachowaniu przyszłych sprawców molestowania.

Pod koniec zbiórki znów podszedł do nas mężczyzna, który wcześniej wyrwał broszurę. Po ostrej reprymendzie policjanta, przeprosił nas, przyznał, że przemyślał swoje zachowanie i próbował się wytłumaczyć.

Pomimo przeszkód i ataków przeciwników, spotkaliśmy się z bardzo pozytywną reakcją wielu przechodniów. Szereg osób rozumiało zagrożenie ze strony homolobby. W tym dniu udało nam się zebrać ponad 200 podpisów.

Zachęcamy do zaangażowania się. Karta do podpisów jest dostępna na stronie www.stoppedofilii.pl