24 sierpnia, w godzinach 14-16, kilkoma ulicami Gorzowa przeszedł tzw. Marsz Równości. Wzięło w nim udział około 400 osób, a jak przyznała organizatorka, gorzowian wśród nich było kilkudziesięciu.

Uczestnicy podobnych imprez mówią wiele o tolerancji, ale ich celem jest narzucenie rozwiązłości i uprzywilejowanie dewiacji. Zgodnie z postulatami „tęczowych” państwo ma czynnie wspierać ich postulaty, zapewnić uprzywilejowany dostęp do szkół dla propagandy homoseksualizmu i innych dewiacji seksualnych. Krytycy tych pomysłów mają być ścigani za mowę nienawiści.

Metodą, którą posługują się „tęczowi” jest prowokacja. Bluźnierstwa, obraźliwe okrzyki, pogarda dla zwykłych ludzi – to przekaz ze strony miłośników tolerancji. Zwykle w każdym mieście znajduje się grupka zadymiarzy, którzy dają się sprowokować. Dla „kochających inaczej” są bardzo pożyteczni, ponieważ pozwalają im wyjść na ofiary. Na szczęście w Gorzowie znalazło się ich tylko dwóch.

Gorzowianie na tęczowe bluźnierstwa i prowokacje, odpowiedzieli modlitwą w kościołach i informowaniem na ulicach o straszliwych skutkach promocji zboczeń. Przez kilka dni po Gorzowie jeździł samochód informujący o molestowaniu dzieci i chorobach wenerycznych wśród homoseksualistów. W dniu marszu po Gorzowie jeździły 4 takie samochody, a na trasie marszu zorganizowane były zgromadzenia informujące o zagrożeniach dla dzieci i młodzieży związanych z promocją wynaturzeń seksualnych. Mieszkańcom Gorzowa przeciwstawiającym się tęczowej ideologii wsparcia udzieliła Fundacja Pro-Prawo do życia. Akcja obrońców rodziny i dzieci zyskała duży oddźwięk społeczny.

Autor: Mariusz Dzierżawski