Podczas zbierania podpisów w ramach Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej Komitetu „Stop pedofilii” spotykamy się z różnymi reakcjami ludzi. Są osoby, które chętnie składają swój podpis i dziękują nam za to, co robimy (wśród nich są również Polacy mieszkający za granicą). Inni przechodzą obojętnie. Niektórzy dają się przekonać po chwili rozmowy i zapoznania się z dostępnymi materiałami.

Zdarzają się również reakcje negatywne okazywane w mniej lub bardziej emocjonalny sposób. Do pewnego momentu podobny przebieg miała jedna ze zbiorek organizowanych w ubiegłą niedzielę w jednej z krakowskich parafii. Pod koniec zbiórki, po wieczornej Mszy św. wydarzało się coś, co dobitnie pokazało jak wiele agresji i złości wyzwala w niektórych mówienie prawdy i nazywanie rzeczy po imieniu. Wśród osób wychodzących z Kościoła była pani, która podeszła do mnie i z dezaprobatą zapytała czy przeczytałam standardy WHO. Gdy odpowiedziałam, że tak, wówczas skonstatowała, że nie ma nic złego w edukacji seksualnej wg tych standardów. Powiedziałam jej, że niestety prawda jest inna – edukacja seksualna wg standardów WHO jest demoralizująca i proaborcyjna. Moje słowa wywołały natychmiastowy atak furii, (bo jak to inaczej nazwać?) u towarzyszącego tej kobiecie mężczyzny, który porwał karty podpisowe i wybiegł z terenu parafii.

Gdyby nie szybka reakcja paru osób będących świadkami zajścia (w tym bardzo dzielnej pani) najprawdopodobniej nie udałoby się odzyskać dokumentów zawierających dane osobowe. Niestety sprawca zamieszania bardzo szybko wyrwał się i uciekł. Towarzysząca mu kobieta krzyczała na nas i była oburzona naszą reakcją. Dzięki temu, że teren jest monitorowany sprawa zostanie zgłoszona na policję i mamy nadzieję, że takie zachowanie, które koliduje z prawem i dobrym obyczajem zostanie ukarane. Dla mnie najbardziej przykre i szokujące jest to, że tak się zachował człowiek, który przed chwilą uczestniczył we Mszy św.…

Zwolennicy seksualizowania dzieci i aborcji nie przebierają w środkach, aby nas powstrzymać, są nawet gotowi łamać prawo – uciekają się do aktów wandalizmu oraz kradzieży cudzego mienia i danych osobowych. Oby nie wydarzyło się nic poważniejszego… Gdy w miejsce gotowości do merytorycznej dyskusji wchodzi złość, agresja i alergiczne wręcz uprzedzenie do prawdy – wówczas mamy takie sytuacje jak opisane powyżej. Utwierdzają nas one w przekonaniu o słuszności sprawy, w którą się angażujemy.

Autor: Katarzyna Uroda