Wolontariusz Adrian M. z Fundacja Pro-Prawo do Życia (sekcja Warszawa) zaatakował kobietę, która zaprotestowała przeciwko kłamstwom i bzdurom. Rzucił się za nią w pogoń i wykręcał jej ręce w wyjątkowo okrutny sposób. W obronie stanęła Margot z naszej ekipy, która próbowała odseparować napastnika. W tym momencie Adrian zasunął jej pięścią między żebra. Całą sytuację widziały osoby, które zdecydowały się złożyć zeznania przeciwko Adrianowi.” – taki wpis widnieje na fanpage’u agresorów, którzy próbują uniemożliwić nam zbiórkę podpisów.

Przeszlibyśmy nad tymi kłamstwami do porządku dziennego – w końcu nic w tym dziwnego, że deprawatorzy kłamią. Zależy im przecież na seksualizowaniu dzieci, na tym, żeby rozbudzone przedwcześnie, mogły być molestowane i szybko rozpoczynać współżycie, by pozbyły się naturalnej, szczególnie w okresie dzieciństwa, bariery wstydu. By już w wieku przedszkolnym zostały poinformowane o technikach masturbacji, a zaledwie kilka lat później o zaburzeniach seksualnych i środkach antykoncepcyjnych. Nic dziwnego, że projekt ustawy, który trzyma deprawatorów z daleka od dzieci, jest im nie na rękę. Że są agresywni, nazywając nas dzbanami, a nawet że grożą śmiercią, dodając choćby: „dzbany do wora, wór do jeziora”. Nawet nie dziwi, że kłamią, mając przed oczami standardy WHO oraz statystyki i wydarzenia pokazujące, że pedofilia jest nad wyraz często reprezentowana w ich środowisku.

Nie mamy zamiaru jednak zezwalać na łamanie przez nich prawa podczas zbiórki. A kobieta podająca się za przedszkolankę, którą zatrzymał Adrian, nasz wolontariusz, to prawo złamała, podchodząc i mażąc po karcie z podpisami – tym samym niszcząc kartę. Przypominamy, że „Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem przeszkadza w wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli albo przez nadużycie stosunku zależności wywiera wpływ na jej wykonywanie – podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5„. „Przedszkolance” grozi więc nawet 5 lat pozbawienia wolności.

Nasz wolontariusz miał więc prawo dokonać zatrzymania obywatelskiego do momentu zatrzymania agresorki przez policję. Miał prawo bronić się również przed koleżankami „przedszkolanki”, które widocznie przestraszone tym, co im grozi, próbowały pomóc kobiecie uciec. Na szczęście wolontariusz zapobiegł sytuacji i kobieta została przez policję spisana. Będziemy monitorować sprawę.

Będziemy monitorować również groźby karalne, które pojawiły się pod wpisem, w którym widnieje sylwetka naszego wolontariusza. „Dzięki za informację. Może następnym razem jak będę tamtędy przechodził to się potknę i mój but zahaczy o jego ryja. Oczywiście niechcący XD” – pisze Michał Dawid. ” Ale najważniejsze – dostał w czambo czy dopiero dostanie?” – dopytuje się Mateusz Daniel, po czym otrzymuje odpowiedź sugerującą, że takie też są zamiary deprawatorów.

Do końca zbiórki nie zostało dużo czasu. Agresorzy nasilają swoje ataki, zachęceni również bezczynnością policji, która powinna przecież reagować na przeszkadzanie w zbiórkach podpisów. Zachęcamy wszystkich do zbierania podpisów pod inicjatywą Stop Pedofilii wśród znajomych. To ważne, by tacy agresorzy, jak ci, którzy grożą nam i próbują siłą usunąć nas z przestrzeni publicznej, nie mieli dostępu do dzieci.

Autor: Cecylia Szymanowska